poniedziałek, 5 maja 2014

Bo kora (nie) taka tania

Hej :)

Dziś kolejny post o ogródkowaniu :) Ciekawe czy Wy macie te same dylematy: Skąd wziąć pieniądze na tworzenie / utrzymywanie ogrodu? Co począć, gdy nie można (czytaj: są ważniejsze wydatki) przeznaczać pieniędzy na podstawowe rzeczy w ogrodzie.


To dać sobie spokój i zaorać wszystko - po co się męczyć, jak chwastami co chwila to obrasta. Żartuję oczywiście - to z pewnością nie jest moje myślenie :P Trzeba być pracowitym i kombinować ;) a nawet niedużym kosztem coś można zrobić ;)

Temat przewałkowany, bo teraz często o tym mowa, ale dziś - ściółkowanie.


U mnie wcześniej nie było żadnej ściółki, więc teraz mam dużo roboty by zapełnić ten teren. Jak wiadomo ściółka paczkowana (toretycznie) jest najlepsza, bo odleżała u producenta odpowiedni czas (kora nie może być świeżo zdjęta z drzewa). Jednak zawsze warto spróbować kupić kilka worków i dorzucać "swojej" kory. W moim przypadku jest to kora od mojej przyjaciółki ;) u której co chwila jest drzewo sosnowe, itp. Za co tu jej bardzo dziękuję :))


Oczywiście i to na początek nie starcza, ale powoli zapełnię całość ;) Ale czy tylko kora nadaje się do ściółkowania? Oczywiście, że nie - artykuł dla ciekawych wiedzy o ściółkowaniu, albo tutaj. U mnie w miarę możliwości jest wykorzystany kamień. Wyłożone nim ścieżki wyglądają efektownie i są praktyczne. Problem stanowią jedynie pojawiające się co chwila chwasty, ale biorąc się za ogrodnictwo trzeba się liczyć z nieustającą walką :P


Zdobycie tego surowca nie jest trudne, ale kosztuje, choć w przypadku mniejszych kamyczków - otoczaków, itp. może być tanie. Ja zbieram je na swoim ogrodzie, gdzie jest ich dużo. Robię to przede wszystkim dlatego, że w nadmiernej ilości nie wpływają pozytywnie na wzrost roślin.

Jest to jednak materiał nieorganiczny, a co za tym idzie nie wzbogaca gleby (a na rabatach i w ogrodzie to jest ważne) rozkładając się po pewnym czasie jak np. skoszona trawa. W tym roku robię eksperyment - postaram się obrzucić nią ścieżki i sprawdzić, czy rzeczywiście pod grubą warstwą skoszonej trawy chwaściory nie wybiją. Bo wystarczy, że mamy do wyplewienia ogródek - po co zamęczać się plewieniem ścieżek?


Priorytetem jednak było dla mnie obłożenie nią truskawek (co prawda niby lepsza byłaby słoma, ale skoro jej nie mam), dlatego tylko część ścieżek jest obsypana suchą trawą.


Mam nadzieję, że (również założone w tamtym roku :P) moje "truskawkowe pole" smakowicie obrodzi :)
Z brzegu rośnie szczypiorek, a dalej tymianek, który przezimował bez żadnego problemu. Łatwo go rozmnożyć, więc dziele się nim bez obaw - zaraz wyprodukuję sobie nowe krzaczki ;)


Jak widzicie kombinuję jak mogę :P a ostatnio to mam nowe hobby: zbieranie szyszek hehe tak szyszek. A co :P


A co gdy nie mamy jeszcze polbruku, itp. a przecież po błocie biegać nie chcemy. Tanim sposobem jest wykorzystanie cegieł z rozbiórki :)


Nie wygląda to najlepiej w przypadku białych cegieł, ale czerwone moim zdaniem prezentują się (odpowiednio położone) dobrze, w takim nieco rustykalnym stylu:

Źródło: www.pinterest.com

W tym wydaniu porośnięte mchem wyglądają chyba lepiej niż naguśkie:

Źródło: www.pinterest.com

Taka cegiełka mi się marzy :)) A póki co stąpam po tej zrobionej niegdyś z rozbiórki starego zabudowania:


i nie tylko ja :P

Dużo można by pisać na ten temat. Użyć tak naprawdę możecie wszystkiego, tylko bądźcie kreatywni ;) i dzięki temu nawet bez grosza przy duszy coś stworzycie :D

Pozdrawiam ciepło i mykam sprzed tego laptopa, bo szkoda czasu na ślęczenie przed nim ;)
Viola

10 komentarzy:

  1. Ale u Ciebie ładnie:) u mnie króluje właśnie kora.... mieszana - trochę z drzewa sosnowego, którą zbiera mój mąż co roku jak wyrabia drzewo i trochę kupnej w cenach promocyjnych, np 8 zł za 80 l. Z korą jest ten problem, że co roku trochę jej ubywa i trzeba uzupełniać. Mam też trochę kamyków i jestem zadowolona, no ale to droższa imprezka:( A trawę zanoszę do sąsiada bo ma fajne kury, zawsze jak im przynoszę świeżą trawę to od razu widać, że się cieszą na mój widok:)hihi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak to bywa, że ściółki ubywa, ale warto, bo pod nią naprawdę ziemia jest lepsza - nie wyparowuje woda itp ;) Ja u siebie chcę skupić się na korze, bo mieszkam obok lasu, więc ten klimat staram się zacząć przenosić do tylnej części ogrodu i nieco do frontu :)

      Usuń
  2. Witaj Violu! Dziekuje, ze do mnie zajrzalas i dobre slowa zostawilas. Przychodze dzisiaj z rewizyta i musze oznajmic ze zostane na dluzej- bardzo ciekawy blog (o sciolkowaniu mialam blade pojecie). Pozdrawiam Cie serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem wiele, ale skoro uczę się od innych rzeczy, które dla nich są proste, to sama dzielę się swoją "wiedzą" ;) bo może komuś się to przyda.

      Usuń
  3. Popatrzałam na Twoje wyściółkowane truskawki i wyrwało mi się "O w mordę". No bosko masz wycacane! Też mam plan ściółkowania trawą właśnie. Ale (wstyd przyznać) dopiero pierwszy rzut koszenia był, który na trawniku zostawiłam coby tam się rozłożyło. A teraz nie ma kiedy znów kosić, bo ciągle pada i wszystko mokre :/ A truskawki kwitną w najlepsze u mnie, więc jak tylko zawiążą owoce wypadało by im podrzucić. Źródła słomy nie mam też. Pomysł z szyszkami też uskuteczniałam w zeszłym roku. Korą ściółkuję tylko wrzosowisko, bo może dla innych nie, ale dla mnie kora droga ;) Na rabatach i w warzywniku dorzucam czasem kompostu, bo piaski u mnie straszne. Za to co dziwne kamieni u mnie brak, a by się przydały. Twoja cegła bardzo fajnie wygląda właśnie taka urozmaicona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie :P Koszenie pierwsze skończone (w końcu) a chyba czas na kolejne się zbliża haha i wcale nie mam wszystkiego zrobionego ;) Jak ma się duży teren to nie ma opcji żeby wszystko zawsze było idealnie wymuskane (chyba że działa się w kilka osób całe dni).

      U mnie też ziemia nie za dobra, ale w tamtym roku był kompost rzucony i obornik, więc coraz lepiej ;) a staram się "zakorować" ziemię, bo naprawdę się przekonałam, iż dużo mniej wody wyparowuje z ziemi (a podlewanie to jest duuużooo roboty, zwłaszcza jedną konewką heh). Ale u nas pada, więc mam odpoczynek :P

      Te Toje wrzosy :))) też mi się marzy takie piękności, ale póki co cieszę się z moich 3 krzaczków ;)

      Usuń
  4. Już straciłam nadzieję na Twój powrót! Nareszcie:-):-):-) Bardzo się cieszę:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bo na początku to był planowany "odpoczynek", ale jak to bywa zazwyczaj plany się komplikują i dopiero teraz wróciłam ;) Cieszę się z Twojej obecności i pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
  5. Przepiękne to jest... :)

    OdpowiedzUsuń