sobota, 9 listopada 2013

Ciasteczka owsiane wg Anny Olson

Dziś do kuchni przyciągnął mnie cudny zapach. Mamusia wzięła się za pieczenie ciasteczek :D Idealnie wpisują się w obecną porę, bo mają wyczuwalny posmak cynamonu. To również zdrowsza alternatywa dla codziennych słodkości ;)

Podzielę się z Wami tym przepisem, bo jest wart wypróbowania ;)

Ciasteczka owsiane wg Anny Olson

Składniki:
  • 1 szklanka cukru trzcinowego (nada fajny posmak),
  • kostka masła (wcześniej wyciągamy z lodówki by zmiękło),
  • 1 jajko,
  • olejek / cukier waniliowy,
  • 1 łyżka melasy (ew. można zastąpić miodem),
  • 1,5 szklanki mąki,
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej,
  • płaska łyżeczka cynamonu,
  • płaska łyżeczka soli,
  • szczypta gałki muszkatołowej,
  • 3 szklanki płatków owsianych,
  • 0,5 - 1 szklanki rodzynek (można wcześniej namoczyć by były miękkie),
  • można dodać podrumienionych na patelni płatków migdałowych,
Masło utrzyjcie z cukrem, dodajecie jedno jajko, aromat waniliowy, melasę i wymieszajcie drewnianą łyżką. Osobno wymieszajcie suche składniki (bez płatków owsianych), które następnie połączcie z gotową masą.


Na koniec dodajcie płatki owsiane, rodzynki i ew. płatki migdałowe. Formujcie kulki wielkości orzecha włoskiego i rozgniatajcie na blasze w formę ciastka.


Piekarnik nastawcie na 180 st. C i pieczcie około 10 - 12 min (czas zależny od waszego piekarnika, sami musicie kontrolować czas), aż będą rumiane.


Ciekawostką jest, że szczelnie zamknięte (wg autorki przepisu - nie sprawdzałam) utrzymują swój smak i świeżość przez następnych 10 dni.


Skoro już jesteśmy w temacie kuchni, to pochwalę się Wam już dawno zrobionymi słoiczkami na przyprawy :) Etykietki pomalowane farbą tablicową wg tego przepisu:


Zakrętki jak najbardziej pozostawione w oryginalnej wersji. Trochę sztuki nawet podczas gotowania ;) Chwalę się nową zawieszka do kuchni :D Jest super! Taka samą możecie kupić tutaj.

Marta sprzedaje wiele ciekawych przedmiotów dla takich fanatyków jak ja :P

Tu ciąg dalszy moich szaleństw z farbą tablicową:


Hehe teraz mogę robić szybkie notatki nawet na chusteczniku (tylko chusteczek brakuje :P) za pomocą tej superaśnej kredki - lepsza od kawałka kredy ;)

Dobra mykam haftować i przeglądać neta w poszukiwaniu inspiracji.

Pozdrawiam cieplutko :)
Violetta

P,.S. Zapomniałam wspomnieć, że biorę pierwszy raz w życiu udział w takiej zabawie:

Walka na śmierć i życie o cudo z Minty House :)

:D

6 komentarzy:

  1. takie ciasteczka bardzo lubimy...kolejny przepis od ciebie zabieram ;)
    farbą tablicową nie malowałam jeszcze, ale chyba się pokuszę żeby córci zrobić własną tablicę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że przepisy wywołują Twoje zainteresowanie :)

      Farba tablicowa to super myk :D

      Usuń
  2. Dziękuję za małą reklamę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Violu również zaczerpnę ciasteczkowy przepis od Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń