środa, 11 czerwca 2014

Niedługo Dzień Taty ;)

Hej :)

Przychodzę z wieścią - otóż Dzień Ojca niedługo.. Pamiętacie? Spokojnie to dopiero 23.06.14 ;)


Ręcznie robiona kartka - prezent, który pomimo swej prostoty broni się sam w sobie ;) Jednak Wy możecie zaskoczyć go w inny sposób:

Źródło: pinterest

Podoba mi się taka zabawa z fotografią, a Wam? Jest to ponadto sposób na ciekawy i niedrogi prezent ;) Z pewnością stanie się pamiątką na lata.

Źródło: pinterest

Ja zachęcam Was przede wszystkim do kartki wykonanej własnymi rękami. Przy okazji tej "dzisiejszej" spójrzcie jak tworzyć ładne napisy.


Zawsze zaczynajcie od napisu ołówkiem (często popełniałam ten błąd, że pisałam bezpośrednio, a potem np. napis nie mieścił się w obranym miejscu). Napis twórzcie lekko i szybko, nieco niechlujnie, dzięki czemu unikniecie krzywych linii, itp.

Potem lekko poprawcie wybranym mazakiem, długopisem, itp. Polecam cienkopisy do rysunku technicznego. Można je kupić w wybranych grubościach.


Końcowym zadaniem jest stworzenie pogrubienia od jednej ze stron i wypełnienie go w środku:


Jeśli tylko trochę poćwiczycie, to zaczniecie tworzyć naprawdę piękne napisy. Będzie to wyglądać bardzo oryginalnie i stworzy pracę jeszcze bardziej indywidualną ;)

Mam nadzieję, że zainspirowałam Was do stworzenia czegoś bardziej indywidualnego niż prezent kupiony byle gdzie "przy okazji" ;)

Teraz o czymś, co cieszy me oko niezmiennie. Za takie prezenty dziękuje się nawet kilka razy, zwłaszcza, że służą wciąż i wciąż ciesząc oko :)


Zwlekałam z pokazaniem zdjęć z Bożego Narodzenia, gdzie rządziły wianki do których te serducho pasowało jak ulał :) Teraz to już przeszłość, a serducho nadal wisi:


Pokazuję Wam kawałek mojego niedopracowanego światka byście mieli świadomość, że zawsze musi być nieidealnie, by było miejsce na marzenia.. Więc póki co serducho na tle niewyremontowanej kuchni. Może niedługo za rok, za dwa.. albo i dalej będzie na tle mojej wymarzonej. Wracam do marzeń, bo dają kopa do działania ;)

Pozdrawiam Was w nadziei, że nie będziecie zapominać o marzeniach ;)
Viola

sobota, 10 maja 2014

Bo od pierwszego krzyżyka się zaczyna ;)

Hej :)

Zaglądając do kalendarza zauważyłam, że zbliża się Dzień Mamy :) Pomyślałam, że skoro od jakiegoś czasu po godzinach znowu krzyżykuję, to i jej coś stworzę ;)


Widoczny u góry wzór dokończę i miejmy nadzieję umiejętnie przeniosę na poszewkę poduszki :P

Polecam Wam spróbować zrobić tej jakże bliskiej osobie coś od siebie, choćby nie zawsze było idealne, ale z pewnością bardzo ucieszy ;) Dla chętnych spróbowania haftu krzyżykowego zapraszam tu:
Kilka innych inspiracji na Dzień Mamy znajdziecie tutaj lub gdziekolwiek, jeśli tylko poszperacie w internecie ;)

Przy okazji - pamiętacie moje zmagania z stworzeniem pudełka na nici? Jest po tuningu i sprawuje się bardzo dobrze. Nad efektami estetycznymi popracuję jak najdzie mnie wena ;)



Z pomocą przyszła mi bardzo miła sprzedawczyni, która odłożyła mi pudełeczka po mulinie, które wystarczyło posklejać taśmą (dosłownie 15 min pracy) i wypełnić nićmi:



Dla zainteresowanych krzyżykowaniem mam mały "kurs" jak zaczynać pierwszy krzyżyk (gdy do haftowania używamy dwóch nici). Nie będę teraz pisać na temat doboru nici do kanwy, bo to obszerny temat. Pokażę jak poprawnie zacząć, by nie dyndały nam z tyłu haftu zbędne nitki ;)

Jeśli NIE JESTEŚ ZAINTERESOWANY/-A HAFTEM KRZYŻYKOWYM, to NIE TRAĆ CZASU i nie czytaj reszty :D

Ja dzięki innym (na przykład: www.promyk2004.blogspot.comwww.jarzebinowehafty.blogspot.comwww.cyberjulka.blogspot.com i wielu różnym źródłom - chciałabym wymienić wszystkie, ale nie jestem w stanie :P) pokochałam haftowanie i nauczyłam się kilku rzeczy, dlatego chcę Wam pokazać jak zacząć ;)


Zanim rozpocznę pokazywać Wam (nie jestem ekspertem, ale dzielę się swoją skromną wiedzą) jak poprawnie "zahaczyć" nić i zacząć haftować, jedno zdanie na temat materiału (po więcej szczegółów zapraszam np. tu: link 1, link 2, link 3, inne - znajdziecie mnóstwo kursów i opisów w internecie). To co widzicie u góry to jakaś kanwa (jak kupowałam ten materiał, to nie znałam się jeszcze na rodzajach kanw), która nie jest z najwyższej półki, jednak na początek jest najlepsza i jest to po prostu materiał nieco sztywniejszy, ze splotem ułatwiającym wyplatanie krzyżyków.

Ta ma rozmiar zbliżony do 16-18 i nawet nie znając się na doborze ilości nici do kanwy zaczęłam haftować 2 nitkami (co niby jest poprawne). Dążę do tego, że na zasadzie prób i błędów sami dojdziecie do wielu rzeczy ;)

Nie drążę tematu, bo jest zbyt obszerny. Jak już macie te dwie nitki muliny to nawlekacie je na igłę:


Wbijacie w materiał w miejscu gdzie chcecie rozpocząć haftowanie:



a następnie tworzycie tzw. półkrzyżyk (polecam zajrzeć na blogi, na których osoby dobrze zapoznane z haftem wszystko cudnie tłumaczą):



Teraz zaczyna się cała "zabawa" :)


Po stworzeniu półkrzyzyka macie z tyłu dwie pary nici (tą z igłą i końcówkę).


Łapiecie się za tę parę "z igłą" (działamy na lewej stronie kanwy) i wbijacie igłę w miejscu z którego "wychodzi" para nici (tak jak na zdjęciu poniżej) tak, by nie zahaczyć o nici kanwy (tj. trzeba trafić w ten malutki otworek w kanwie).


Z przedniej strony kanwy igła wyjdzie w miejscu, gdzie jest jeden z brzegów półkrzyżyka (uważajcie by również nie zahaczyć o samą nić, którą macie wypleciony półkrzyżyk). Podczas przeprowadzania igły musicie przytrzymywać tę parę nici, by nie "przeskoczyła" razem z igłą:


Gdy już przeprowadzicie igłę, to na tylnej stronie kanwy będziecie mieć dwie pary nici jak poprzednio, z tym że bez igły:


Igła znajduje się po przedniej stronie materiału, a my pilnujemy by nie wymsknęła nam się ta para nici i nie "pobiegła" za igłą na drugą stronę ;)


Trzymacie więc tę parę nici z tyłu i łapiecie za igiełkę na prawej stronie kanwy:


Teraz pracujemy na prawej stronie kanwy. Wbijamy igłę w miejsce gdzie jest jeden z "końców" naszego półkrzyzyka, tj. tę "dziurkę" w materiale przez którą nie przeprowadzaliśmy igły (nie wiem jak to wytłumaczyć, by było zrozumiałe, mam nadzieję, że wywnioskujecie ze zdjęć):


Gdy wbijecie igłę macie taki widok na tylnej części materiału. Trzymacie nieustannie tę samą parę nici, a na przedniej stronie trzymacie jedną nić półkrzyżyka):


Przekładacie igłę, która ląduje po lewej stronie kanwy (wciąż pilnujecie by para nici nie wyskoczyła na prawą stronę):


Wyrównujecie nici, by po prawej stronie ponownie półkrzyżyk wyglądał tak, jak na początku. Z tyłu wygląda to tak:


Odkładacie igłę na bok. Teraz pracując na lewej stronie kanwy zajmujemy się pokazaną na zdjęciu parą nici, której końcówki wyrównujemy i przytrzymujemy dłonią (druga para, jak widać na zdjęciu, leży swobodnie i tworzy coś na kształt pętli):


Teraz wciąż trzymając końcówki nici łapiemy pętelkę i naciągamy, tak by wyrównać całość:


Gdy już "wyrównamy" nić, to wciąż trzymamy pętelkę:


Powiększamy pętelkę i pilnujemy drugiej pary nici, trzymając ją w dłoni:


Przykładamy pętelkę do drugiej pary nici, którą naprężoną trzymamy w dłoni:


Przeplatamy parę nici przez pętlę, jak na zdjęciu poniżej:


Trzymamy parę nici, tak aby końcówki były równo i naciągamy:



Tak oto umocowaliśmy nić i możemy rozpocząć haftowanie bez dyndającej z tyłu końcówki ;)


Nawlekamy ponownie igłę i bierzemy się za nasz półkrzyżyk - trzeba stworzyć z niego nasz pierwszy krzyżyk :)


Wbijamy igłę i doplatamy kolejny półkrzyżyk, co stworzy wspólnie z poprzednim jeden krzyżyk (nie będę już w tym poście rozwodzić się na temat sposobu tworzenia krzyżyków :P):




Jeśli dotarliście dotąd, to wiecie już, że może i skomplikowanie to wygląda, ale trudne wbrew pozorom nie jest ;) Miłego krzyżykowania! :D

Pozdrówka dla Was ;)
Viola

P.S. Nareszcie u Nas spadł deszcz i zaciekle działam w domu :))) ale jak patrzę za okno to widzę, że słonko jak na zawołanie wyszło zza chmur .. no i dobrze ;)

poniedziałek, 5 maja 2014

Bo kora (nie) taka tania

Hej :)

Dziś kolejny post o ogródkowaniu :) Ciekawe czy Wy macie te same dylematy: Skąd wziąć pieniądze na tworzenie / utrzymywanie ogrodu? Co począć, gdy nie można (czytaj: są ważniejsze wydatki) przeznaczać pieniędzy na podstawowe rzeczy w ogrodzie.


To dać sobie spokój i zaorać wszystko - po co się męczyć, jak chwastami co chwila to obrasta. Żartuję oczywiście - to z pewnością nie jest moje myślenie :P Trzeba być pracowitym i kombinować ;) a nawet niedużym kosztem coś można zrobić ;)

Temat przewałkowany, bo teraz często o tym mowa, ale dziś - ściółkowanie.


U mnie wcześniej nie było żadnej ściółki, więc teraz mam dużo roboty by zapełnić ten teren. Jak wiadomo ściółka paczkowana (toretycznie) jest najlepsza, bo odleżała u producenta odpowiedni czas (kora nie może być świeżo zdjęta z drzewa). Jednak zawsze warto spróbować kupić kilka worków i dorzucać "swojej" kory. W moim przypadku jest to kora od mojej przyjaciółki ;) u której co chwila jest drzewo sosnowe, itp. Za co tu jej bardzo dziękuję :))


Oczywiście i to na początek nie starcza, ale powoli zapełnię całość ;) Ale czy tylko kora nadaje się do ściółkowania? Oczywiście, że nie - artykuł dla ciekawych wiedzy o ściółkowaniu, albo tutaj. U mnie w miarę możliwości jest wykorzystany kamień. Wyłożone nim ścieżki wyglądają efektownie i są praktyczne. Problem stanowią jedynie pojawiające się co chwila chwasty, ale biorąc się za ogrodnictwo trzeba się liczyć z nieustającą walką :P


Zdobycie tego surowca nie jest trudne, ale kosztuje, choć w przypadku mniejszych kamyczków - otoczaków, itp. może być tanie. Ja zbieram je na swoim ogrodzie, gdzie jest ich dużo. Robię to przede wszystkim dlatego, że w nadmiernej ilości nie wpływają pozytywnie na wzrost roślin.

Jest to jednak materiał nieorganiczny, a co za tym idzie nie wzbogaca gleby (a na rabatach i w ogrodzie to jest ważne) rozkładając się po pewnym czasie jak np. skoszona trawa. W tym roku robię eksperyment - postaram się obrzucić nią ścieżki i sprawdzić, czy rzeczywiście pod grubą warstwą skoszonej trawy chwaściory nie wybiją. Bo wystarczy, że mamy do wyplewienia ogródek - po co zamęczać się plewieniem ścieżek?


Priorytetem jednak było dla mnie obłożenie nią truskawek (co prawda niby lepsza byłaby słoma, ale skoro jej nie mam), dlatego tylko część ścieżek jest obsypana suchą trawą.


Mam nadzieję, że (również założone w tamtym roku :P) moje "truskawkowe pole" smakowicie obrodzi :)
Z brzegu rośnie szczypiorek, a dalej tymianek, który przezimował bez żadnego problemu. Łatwo go rozmnożyć, więc dziele się nim bez obaw - zaraz wyprodukuję sobie nowe krzaczki ;)


Jak widzicie kombinuję jak mogę :P a ostatnio to mam nowe hobby: zbieranie szyszek hehe tak szyszek. A co :P


A co gdy nie mamy jeszcze polbruku, itp. a przecież po błocie biegać nie chcemy. Tanim sposobem jest wykorzystanie cegieł z rozbiórki :)


Nie wygląda to najlepiej w przypadku białych cegieł, ale czerwone moim zdaniem prezentują się (odpowiednio położone) dobrze, w takim nieco rustykalnym stylu:

Źródło: www.pinterest.com

W tym wydaniu porośnięte mchem wyglądają chyba lepiej niż naguśkie:

Źródło: www.pinterest.com

Taka cegiełka mi się marzy :)) A póki co stąpam po tej zrobionej niegdyś z rozbiórki starego zabudowania:


i nie tylko ja :P

Dużo można by pisać na ten temat. Użyć tak naprawdę możecie wszystkiego, tylko bądźcie kreatywni ;) i dzięki temu nawet bez grosza przy duszy coś stworzycie :D

Pozdrawiam ciepło i mykam sprzed tego laptopa, bo szkoda czasu na ślęczenie przed nim ;)
Viola